Świąteczne pojednanie jest ważne szczególnie w tym czasie, gdy niesprzyjające siły i media, będące na ich usługach dzielą nas na zwolenników i przeciwników szczepień, zamaskowanych i tych co chodzą z odkrytą twarzą. Wyznawców jednej opcji politycznej albo drugiej, leczących się w szpitalach i tych stosujących naturalne metody uzdrawiania, na tych co walczą o klimat i tych, którzy widzą w tym zmasowany atak na nasze złoża. Na tych, co walczą z kościołem i na jego ortodoksyjnych wyznawców. Na protestujących w różnych sprawach i tych co zostają w domu.

Zauważyliście zapewne, że nasza rzeczywistość wygląda inaczej w zależności od tego jaka stacja radiowa i TV nadaje wiadomości. W jednym tylko się zgadzają, w sianiu strachu, podawaniu informacji o liczbie chorych i ilości zgonów. Nie ma to nic wspólnego z prawdziwą statystyką, ale…. nie wszyscy sięgają po niezależne wiadomości. Zapewne wiecie, że każde ekstremum jest szkodliwe, bez względu na to jakiego tematu to dotyczy. Każdy strach potęgowany i powielany przenika i zżera nas od środka karmiąc tą energią, sprawców tej zawieruchy i czyniąc wielu z nas niezdolnymi do samodzielnego myślenia i wysuwania niezależnych wniosków.

Dlatego tak ważne jest wzniesienie się ponad poziom konfliktów, tych które dzieją się teraz i tych rodzinnych, rodowych wielopokoleniowych z przeszłości. Wiecie, że idąc na wojnę z tzw. wrogiem czy przeciwnikiem mamy zawsze tylko 50 % szans na wygraną. To zbyt mało by stosować tę strategię, która może nas pogrążyć w niebycie.

Wybierzmy to co działa, to co zawsze przynosi efekt i łączy ludzi miast ich dzielić. Popatrzmy z bezwarunkową miłością, oczami Boga – Stwórcy – Źródła. Powiedzmy życiu tak i zaakceptujmy wykreowaną przez nas rzeczywistość. Zgódźmy się na to co jest z pokorą, zrozumieniem i akceptacją. Bądźmy pierwszymi, którzy wyciągną rękę do zgody i otworzą serce w kierunku pojednania. Zapraszając gości na wigilię pamiętajmy o tych, których pomijaliśmy przez ostatnie lata. (Rodzinę męża czy żony, tych tzw. „gorszych”, z patologii, pijącą siostrę, teścia i dziadka z psychiatryka.) Generalnie tych, których nie akceptowaliśmy przez lata i unikaliśmy kontaktu z nimi. Poczujmy przez chwilę jak wykluczeni się mają, jak im ciężko, jak tęsknią za byciem razem z rodziną i Wami. Wspomnijmy w zadumie dzieci nienarodzone i rodziców, z którymi się nie pojednaliśmy za ich życia. Skierujmy do nich właściwe słowa płynące z serca. Powiedzmy jak nam przykro i krzyczmy w duszy, proszę wybaczcie mi, dziękuję, przepraszam.

Zróbcie wszystko co możliwe, by Wasze dzieci mogły widywać się na co dzień i utrzymywać stały kontakt z ojcem, matką i ich rodziną, jeśli się rozstaliście. Uświadomcie sobie, że to kluczowe dla pomyślnej przyszłości Waszych dzieci. Święta są tym momentem, który sprzyja pojednaniu. Tak więc zrób teraz co trzeba, zadzwoń, zainicjuj spotkanie, to Twój ruch i Twoja odpowiedzialność, by puścić dziecko do rodzica. Łatwiej Ci będzie gdy najpierw odpuścić, żal, rozczarowanie i gniew do niej/niego. Dzięki temu relacja z byłym mężem/żoną, partnerem/ partnerką rodzicem dziecka się zmieni. Od – puszczenie z Twojej strony jest kluczowe dla odbudowania przyjaznej uzdrowionej relacji między Wami i z dziećmi. Dziecko będzie Ci bardzo wdzięczne za Twoją inicjatywę i zgodę na ten kontakt. Ono zawsze kocha oboje rodziców, choć w Waszym konflikcie mogło wziąć Twoją stronę z powodu lojalności. Będzie natomiast szczęśliwe, gdy wyjdzie z tego uwikłania, odzyska wolność i przestrzeń do kochania Was obojga.

Gdy już uda nam się spotkać razem w miłości i zasiąść przy świątecznym stole odpuśćmy wszystkie racje bez względu na to czy jesteś praktykującym chrześcijaninem, zwolennikiem jakiejś religii czy ateistą. Czy jesteś mięsożercą, wegetarianinem czy weganem, czy jesz tłusto zgodnie z jakąś dietą czy spożywasz tylko owoce.

Jak z tą różnorodnością poglądów radzić sobie?

Jedynym wyjściem jest akceptacja siebie wzajemnie, swoich poglądów politycznych, jedzeniowych i smakowych. Pozwolenie sobie na funkcjonowanie z miłością wśród ludzi, którzy są różni, ale równie ważni. Niesie to zdecydowaną zmianę i prowadzi do wykształcenia w sobie postawy neutralnej i odnoszenie się z szacunkiem do poglądów innych. Otwartość wymaga od nas poznania poglądów innej opcji bez wykrzykiwania złośliwych czy poniżających komentarzy. Bardzo polecam Ci przyjrzenie się sobie i zobaczenie siebie w prawdzie. Pomocne w odpuszczeniu będzie też przejście przez proces wybaczania sobie, dzięki, któremu poczujesz lekkość bytu i moc tworzenia zdarzeń. Podnośmy nasze wibracje, by wznosić się ponad konflikty i podziały. Ufajmy swojemu sercu i Bogu, który kocha nas bez warunków i zastrzeżeń.

Spotkajmy się w miłości.

Z miłością Małgorzata Przygońska