To co widzisz na zewnątrz siebie, jest Twoją projekcją, światem i wszechświatem, który wytworzyłeś myśląc, że oddzieliłeś się od Boga.  To znaczy, że Ty jesteś autorem scenariusza, który teraz żyjesz.

Buntujemy się przeciwko takiemu postrzeganiu świata i trudno nam zaakceptować taki pogląd, zrozumieć go i przyjąć do wiadomości, ale… taka jest prawda. Doświadczamy tego, czego się boimy, czego chcemy uniknąć, czego nie chcemy widzieć, choć nie zawsze mamy tego świadomość. Kiedy jednak pozwolimy sobie dotrzeć do prawdy i uwolnić nasze blokady, ograniczenia i wzorce, to rzeczywistość każdego z nas zacznie się zmieniać.

Spójrz jeszcze raz na swego wroga (matkę, ojca, partnera, pracodawcę czy dziecko), na tego, którego zdecydowałeś się nienawidzić, zamiast kochać.

Spójrz oczami Boga bezwarunkową miłością, na te osoby. Zobacz je, jak swojego największego przyjaciela, mistrza, anioła, który pojawił się przed Tobą, byś mógł odpuścić nienawiść, zaakceptować, to co przychodzi z miłością i świadomością, że Ty i on to jedno.  Osądzając innych czy siebie tworzysz świat potępiony. W miłości zaś dojrzysz świat prawdy. Odejdą złudzenia i skupisz się na sobie. Bowiem to co masz w sobie rezonuje z „Twoim wrogiem” i dlatego utrzymujesz go blisko siebie.  Póki w swoich osądach pozostajesz taki sam, to znaczy, że nie wznosisz się, na wyższe poziomy wibracji i cierpisz dalej. Dopóki nie zmienisz swojej postawy, to wokół Ciebie nic się nie zmieni. Uświadom sobie więc, że świat, który widzisz, jest tym co masz w sobie i co emitujesz na zewnątrz siebie.

W mojej praktyce najczęściej spotykam się z problemami konfliktów małżeńskich, partnerskich, rodzicielskich i z dziećmi, własnymi i tymi, które partner/ka wprowadzili do nowej relacji. Partnerzy nie rozumieją na ogół, że wszyscy oni są dla siebie lustrem i w osądzanej osobie, rodzicu, byłym partnerze męża czy dziecku nie widzą siebie. Ponieważ już ocenili, znienawidzili, odrzucili i wykluczyli te osoby, to boją się spojrzeć prawdzie w oczy i zobaczyć w sobie wspólne z odrzuconymi cechy.   Zrozumiałe więc jest, że potępiając innych i wytykając im ich, a tak naprawdę swoje wady i niedoskonałości, tkwią w swym uporze w tym samym miejscu. Jeśli sam ze sobą źle się masz, nie upatruj rozwiązania w nowej relacji, ponieważ nie otrzymasz od małżonka czy partnera tego czego ci brak. On bowiem jest taki sam jak Ty i ma te same braki, które się już ujawniły lub ujawnią w krótkim czasie.

Co więc robić?

Otworzyć się na prawdę o sobie taką jaka ona jest. Zaryzykować i poddać się. Przestać walczyć i mieć rację. Z uświadomieniem przyjdzie rozwiązanie konfliktu i decyzja o przebaczeniu i odpuszczeniu. Ze swoim wrogiem rezonujesz bowiem tymi samymi wibracjami, choć możesz się znajdować na drugim biegunie. Tak na przykład sprawa się ma z wzorcem kata i ofiary. Oboje pozostają na tym samym energetycznym poziomie, tylko spoglądają na siebie z przeciwnych stron. Oboje boją się tak samo, zamieniając się często rolami, gdy jednemu rola dopieka za bardzo, ale pozostają nadal w lęku. Ten, który był agresorem teraz jest uległym poddanym, siedzi cicho w kącie, a partner krzyczy. W ten sposób tworzy się błędne koło. Oskarżają siebie nawzajem, walczą, udowadniają rację, przymuszają, wiążą się jeszcze bardziej, rodzą kolejne dziecko i cierpią oboje. Takie zachowanie skutkuje w końcu poczuciem winy u obojga, które ich nie odstępuje i spadają jeszcze niżej.

Podobnie jest z wzorcem zazdrości. Boisz się o partnera, że odejdzie, zdradzi, oszuka, a on boi się zniewolenia, uzurpacji i przymusu. Jakby na to nie patrzeć, żadne z nich nie kocha siebie, nie ceni siebie i nie szanuje wcześniejszych doświadczeń swoich i partnera. Oboje nie czują się w pełni wartościowi. Bez względu na to, po której aktualnie stronie tej układanki się znajdują, boją się zostać sami, bo wzorcem obojga jest nieprzebaczony i nieodczyniony proces porzucenia i odrzucenia w dalekiej przeszłości.

A zdrada, czy ma się inaczej? Nie. 

Małżonkowie zapomnieli o sobie samych, nie doceniali siebie, nie szanowali, nie lubili, nie kochali i zaniedbali na różnych poziomach. Sami więc nie mogli wnosić do relacji niczego wzniosłego, interesującego i atrakcyjnego. Trudno się dziwić, że partnerzy zamiast upatrywać rozwiązania problemu i miłości w sobie samych biegli na zewnątrz szukając w innych miłości i ukojenia.

Co jest rozwiązaniem?

Głębokie wejrzenie w głąb siebie, zobaczenie przyczyny konfliktów i uzdrowienie ich na tym poziomie.  Kiedy jesteś na poziomie lęku, pożądliwości lub dumy, to sam nie potrafisz zajrzeć głębiej, bo się po prostu boisz co zobaczysz i do czego dotrzesz. Tu potrzebujesz terapeuty, uzdrowiciela, przewodnika, który przeprowadzi Cię z miłością przez ten proces przebaczania sobie i odczyniania, byś mógł wkroczyć na poziom odwagi. Odzyskać tyle energii, by zrobić kolejny krok we własnym rozwoju, który polega na poszerzaniu pola świadomości i wznoszenia się ku miłości bezwarunkowej.

Dobrym początkiem dla Ciebie może być  7 dniowy proces oczyszczania poprzez wybaczanie.

Z miłością Małgorzata Przygońska