Dopóki myślimy, że jesteśmy tylko ciałem, dopóty jesteśmy w błędzie. Być może wydaje Ci się dziwne to stwierdzenie, ale zauważ, że gdyby nie umysł, świadomość i uważność, nie czulibyśmy, że owo ciało posiadamy. Ono bowiem nie doświadcza siebie, ono po prostu jest. I jest nieświadome. Umysł też nie doświadcza samego siebie, ale ma zdolność odbierania wrażeń z ciała i doświadczania ich. Dopiero świadomość odpowiada na pytanie, co dzieje się w naszym umyśle. Dlatego też, chcąc rozwiązać jakiś problem zdrowotny lub uzyskać spokój ducha i akceptację tego, co się wydarzyło, musimy być bardzo uważni. Zwracajmy się bezpośrednio do świadomości, bo to na tym polu możemy dokonać zmiany.

Jedyną rzeczą, jaką mamy się zająć, to samą energią emocji. Liczy się bowiem NASZA EMOCJONALNA REAKCJA na zaistniały fakt: zdrady, porzucenia, rozwodu, śmierci bliskiej osoby, pojawienia się choroby, straty pracy, dochodów, itd. Radzenie sobie z emocjami, jest kluczem do uzdrowienia ciała i psychiki. Zmiana w polu świadomości zachodząca w umyśle wywołuje też zmianę w ciele.

Rozwiązywaniem wszelkich problemów zawsze zajmujmy się na wyższym poziomie energii, wibracji. Wyższa energia oznacza bowiem wyższą moc. Gdy przechodzimy ponad energią emocji (wstydu, winy, żalu, apatii, smutku, lęku, złości, pożądania czy dumy), życie samo zaczyna się układać, a każdy problem sam się rozwiązuje! Od tego momentu, mimo faktów, jakie się zdarzyły w naszym życiu, my możemy odczuwać spokój i zachować zdrowe ciało.

Natomiast gdy wpadamy w szał zamartwiania się, złorzeczenia, lęku, oskarżania siebie bądź innych, to dostarczamy do umysłu zbyt dużo energii o niskim potencjale, co powoduje, że przestaje on funkcjonować właściwie. Pojawia się bowiem adrenalina i stres, które prowadzą do jego kompletnej dezorganizacji. Mówimy wtedy: nie wiem co robić, jestem zagubiony, mam w głowie chaos…

Ponieważ nasza emocjonalna reakcja na to, co się zadziało, jest kluczowa, przystąpmy do

UWALNIANIA NEGATYWNYCH EMOCJI wg. Davida. R. Havkinsa

1. Ignorujemy wszelkie myśli. Pozwalamy im swobodnie przepływać, aż do wyczerpania. Nie skupiamy się na nich, nie podejmujemy dialogu z nimi. Pozostawiamy je za sobą.

2. Wchodzimy w samoodczuwanie. Zaczynamy doświadczać emocji.

3. Energia przyjmuje różne formy: beznadziei, żalu, rozpaczy, lęku, złości, itp. My, mimo to… NIC NIE ROBIMY. A co najważniejsze, nie musimy też nic rozumieć!

4. Akceptujemy fakt, że nie możemy uciec przed tym doświadczeniem: chorobą, która już się pojawiła, rozstaniem, wypadkiem, śmiercią. (Odczuwanie bólu fizycznego i psychicznego bierze się zawsze z opierania się temu doświadczeniu.)

5. Uwalniamy się od oporu, wybieramy bycie w tym, co jest. Mówimy do siebie: CHCĘ TEGO WIĘCEJ. Nie nazywamy tego pola energii, nie mówimy: żałuję, boję się, złoszczę.

6. Zajmujemy się nadchodzącą energią, poddajemy się jej całkowicie i nie walczymy z tym, co przychodzi. Pozwalamy temu swobodnie przypłynąć i odpłynąć.

7. Zaniechujemy wszelkiego oporu! Gdy się pojawia emocja ̶ skupiamy się na miejscu w ciele, w którym następuje kontakt z nią (gdzie ją odczuwamy): na splocie słonecznym, sercu, gardle. Tam przenosimy naszą uwagę. Natomiast samej emocji pozwalamy przepłynąć i zostawiamy ją za sobą. Przestajemy o niej myśleć, mówić i nazywać, a wtedy ona się zakończy!

Jeśli pojawi się kolejna fala energii emocji, znów powtarzamy cały proces.

Istotą tej techniki jest całkowite i gruntowne PODDANIE SIĘ przychodzącej energii emocji! Tylko wtedy możemy ją uwolnić, a wówczas pojawi się w nas cisza i pokój.

Na podstawie książki Davida R. Havkinsa „Przywracanie zdrowia”.