Walentynki to dzień zakochanych. Wiadomo, że zakochanie miłością nie jest, ale ten czas około Walentynkowy jest doskonałym pretekstem, by zastanowić się czy zakochanie przerodziło się w miłość. Gdy cofniesz się o kilka lat to rozpoznasz czy Wasza relacja się rozwinęła w tym czasie czy nie. Różowe okulary zapewne zdjęliście już oboje i teraz możesz się temu, co dzieje się między Wami, przyjrzeć z dystansu. Teraz możesz też uświadomić sobie, że to co dajesz wraca do Ciebie.

Jeśli jesteś w związku to zauważasz, że relacja pogłębia się, jeśli dajesz partnerowi to, co sam chcesz od niego otrzymywać. Miłość, zaufanie, szacunek, radość i swobodę, czułość i serdeczność, akceptację i zgodę na niego takim jaki jest, bez warunków i zastrzeżeń. Jeśli jesteś uważny to dostrzeżesz, że partner jest Twoim lustrem i tak samo jak Ty jest lub bywa zalękniony, zapracowany i ustawicznie goni za czymś i pędzi, bo brak mu czasu. Jeśli Ty unormujesz swoje sprawy, zrezygnujesz z tego co zbędne i wprowadzisz więcej równowagi w swoje życie i funkcjonowanie, przełoży się to również na Waszą relację, w której pojawi się spokój. Zachęcam każdego z Was do otwierania serca na partnera, bez licytowania się kto daje więcej i dlaczego.

Jeśli jesteś rodzicem lub opiekunem, to zauważ, że dzieci nie muszą być grzeczne, ani dobrze ułożone, bo wtedy, byłyby po prostu zniewolone. Daj im szansę na bycie sobą. Doceniaj ich kreatywność, spontaniczność, ucz się od nich mówienia i widzenia prawdy. Wspieraj je całym sercem i duszą w ich swobodnym rozwoju. Będą wtedy oddawały Ci zwielokrotnioną miłość i szacunek, który otrzymały od Ciebie. Pamiętaj, że nie mają też zaspokajać Twoich potrzeb.

Jeśli masz dorosłe dzieci i wnuki, to przyjrzyj się swoim relacjom z nimi. Jeśli, jeszcze nie odciąłeś pępowiny jako rodzic, a Twoje dzieci nie miały dość siły, żeby to zrobić samodzielnie, to zrób to teraz dla obopólnego dobra. Puść je wolno i nie ingeruj w ich życie, nawet myślą, czynem czy oczekiwaniem. Pozwól im wreszcie zacząć żyć po swojemu, brać odpowiedzialność za wybory, których dokonują i ponosić osobiste konsekwencje. Wszak Twoje dzieci potrzebują czerpać z własnych doświadczeń.

Jeśli jesteś babcią lub dziadkiem, kochaj swoje dzieci takimi jakie są. Akceptuj je i doceniaj w roli rodziców nie odbierając im znaczenia, ani pierwszeństwa w stosunku do ich własnych dzieci.  Nie powtarzaj, że wnuki czy dzieci są całym Twoim światem, lub że bez nich nie mógłbyś żyć, bo obarczasz je odpowiedzialnością za swój los i wkraczasz brutalnie na ich terytorium. Wystarczy, że będziesz je kochał bezwarunkowo, wspierał, gdy o to poproszą i akceptował bez zastrzeżeń takimi jakie są.

Zdarza się też, że nie pozwalamy sobie na szczęście i spełnienie, bo jesteśmy solidarni z sumieniem rodu. Jeśli rodzicom i dziadkom się nie układało, byli biedni, chorzy i nieszczęśliwi, to Ty będąc nieświadomy tego wzorca możesz powielać ich los. Trwa to tak długo, dopóki świadomie nie opowiesz się za miłością, nie puścisz tych więzów i uwikłań z tym związanych.  Wszak nasi przodkowie cierpieli z różnych powodów: plag, głodu, biedy, niewoli, wojen oraz tego, że sami zabijali i z tym piętnem bohatera – mordercy musieli dalej żyć. Poczuj jednak, że to są konsekwencje ich wyborów. To jest ich los, który trzeba przy nich zostawić. Natomiast Ty potrzebujesz wziąć odpowiedzialność za swoje życie teraz. Wybierać z miłością to, co Ci służy, tak żeby niczego sobie w przyszłości nie wybaczać i nie mieć do nikogo pretensji.

Być może, kiedy zakończysz ten przegląd relacji, okaże się, że zapomniałeś o kimś kto dotychczas wydawał Ci się ważny. Widziałam już na zajęciach, zdziwione miny uczestników, gdy mężczyzna, który wymienił wszystkie swoje ważne związki zapomniał o byłej żonie. Kiedy się zorientował powtarzał: „Jak ja mogłem o niej zapomnieć, przecież żyłem z nią 10 lat, a przez ostatnie 3 lata walczyłem z nią o majątek.” Lub siostra, która następnego dnia przypomniała sobie o ukochanym bracie. Zdarzyło się też, że wśród ważnych osób znalazł się nieżyjący pies.

Uwzględnij w tym przeglądzie też osoby zmarłe. Szczególnie te, których wspomnienie rodzi ból, żal czy poczucie winy, np: „Nie zdążyłem powiedzieć mojemu ojcu, który nie był dla mnie wzorem, jak bardzo go kochałem…Mojej nieobecnej matce, że bardzo mi jej zawsze brakowało… Siostrze, którą przede mną ukryto, że żal mi chwil, których nie mogłyśmy spędzić razem… Babci, że była taka cudowna, a ja jej unikałem…” itd.  Kiedy spojrzysz na łączącą Was przeszłość z innej perspektywy, wiele się zmieni. Jeśli masz pretensje do siebie lub do nieżyjących bliskich, a odpuścisz sobie i im, poprzez wybaczenie, to poczujesz, jak miłość popłynie od nich i ze Źródła, a Ty wreszcie doświadczysz, co to znaczy być wolnym i czuć w sobie moc.

Taka zmiana stosunku do bliskich i pełna akceptacja dla tego co się wydarzyło w przeszłości dalekiej czy bliskiej, pozwoli Ci uwolnić się od bólu i cierpienia przodków, które wziąłeś na siebie. Przestaniesz się karać bólem, chorobami, wypadkami i ograniczeniami w realizacji siebie. Wiadomo, że póki czujemy się winni kara „musi” się pojawiać.

Dlatego tak ważne jest byś jeszcze raz wrócił do początku i krok po kroku odważnie wejrzał w siebie, odpowiedział sobie na postawione pytania i zobaczył co na nieświadomym poziomie przekonań i wzorców utrzymujesz w sobie. Wtedy, dopiero wtedy, gdy zrezygnujesz z iluzji ego na swój temat, będziesz mógł odzyskać siebie prawdziwego i w sposób naturalny pozwolić sobie z miłością, być sobą.
Sprawdzaj, więc ustawicznie i zadawaj sobie pytania: czy kocham siebie wystarczająco, czy szanuję siebie, czy akceptuję siebie takim jaki jestem, czy jestem dla siebie dobry, czy dbam o siebie, czy doceniam siebie, czy lubię siebie, czy spędzam z sobą ciekawie czas, czy daję sobie wolność i swobodę, czy ufam sobie, czy słucham swojego serca, duszy, intuicji, czy? Odpowiedz sobie, na każde pojawiające się pytanie, a potem uświadom sobie, że tylko to co masz w sobie dajesz innym i to samo otrzymujesz w zamian.