To kluczowe pytanie, na które większość z nas potrzebuje znaleźć odpowiedź.  Weź kartkę i długopis, by notować własne odpowiedzi. Ja podaję przykładowe rozmowy z samym sobą.

Jestem kontrolujący, bo rodzice mnie kontrolowali i nie wiem, jak żyć bez kontroli.

Nie wiem, jak żyć bez kontroli, bo nigdy nie próbowałem.

Nigdy nie próbowałem, bo nie wiedziałem, że tak można.

Nie wiedziałem, że tak można, bo się nie odważyłem.

Nie odważyłem się, bo się bałem.

Bałem się, że… stracę panowanie nad sobą i własnym życiem.

A teraz skup się na osobach, które kontrolujesz. Ty wiesz kto to jest: żona, mąż, partner, dziecko, a nawet rodzice, itd.

Kontroluję i sprawdzam partnera, dzwonię kilka razy w ciągu dnia, bo tracę poczucie pewności siebie, gdy nie wiem co się z nim/ nią dzieje i denerwuję się.  

Denerwuję się, bo nie mam wpływu na to co robi partner i to mnie przeraża.

To mnie przeraża, bo… nie panuję nad nim/nią.

 

Kontroluję i sprawdzam dziecko, bo boję się, że zrobi sobie coś złego.

Boję się, że zrobi sobie coś złego i martwię się o nie.

Martwię się o nie, bo… mu nie ufam.

 

Twoje odpowiedzi pewnie będą podobne:

-NIE PANUJĘ nad swoim życiem, nad emocjami, nad wyborami, których dokonuję.

-NIE MAM WPŁYWU na to jak zachowuje się mój partner.-NIE UFAM mojemu dziecku.

Za każdą odpowiedzią czai się lęk, który jest wyrazem braku zaufania do nich i siebie.

Teraz przypomnij sobie sytuacje ze swojego życia, gdy to Ty byłeś poddawany kontroli:

– kiedy podporządkowuję się oczekiwaniom innych wbrew własnej woli czuję się zniewolony.  

– kiedy partner nieustannie, obserwuje mnie, wypytuje i sprawdza, czuję się jak jego własność, zniewolony/a, pozbawiony/a godności i czci.

-kiedy rodzic kontroluje mnie, czuję się jak w klatce: zniewolony, ograniczony, bezwartościowy.

Jak zauważasz takie postawy nie dodają szacunku żadnej ze stron, a wręcz przeciwnie, zniewalają, ograniczają, umniejszają. Pojawiają się też wtedy mechanizmy obronne jak: oszukiwanie, kłamstwo, ucieczka. Bez względu na to, po której stronie teraz stoisz, zawsze czujesz się umniejszony, nie szanowany i nie kochany. To wystarczający powód, by raz na zawsze z tym zerwać i… odpuścić, zaufać i przyswoić sobie zdanie:

JEST JAK JEST I BĘDZIE JAK BĘDZIE.

To uwolni Cię od oczekiwań innych ludzi i własnych, zdejmuje z Ciebie przymus, zamartwiania się i kontroli. Zgoda na siebie, partnera, dziecko i innych ludzi takimi jacy są, uwolni Cię z tej poniżającej roli.