1. Zaakceptuj ten fakt i zgódź się na to, co się wydarzyło!!!
  2. Pozwól sobie na wyrażenie emocji, które się pojawiają. Płacz, smuć się, głośno krzycz. Masz prawo czuć rozpacz, żal i złość. To naturalne, że tak jest. Nie tłum w sobie uczuć, które przychodzą. Nazywaj je po imieniu, mówiąc do siebie: „Czuję smutek, ból, lęk”. Przyglądaj się wszystkim myślom związanymi z nimi i puszczaj je swobodnie. Obserwuj, nie podejmuj z nimi dialogu, ale bądź uważnym obserwatorem. Jeśli jesteś zaskoczony/a tym co się stało, bo ktoś zmarł nagle, opuścił Cię niespodziewanie, wyjechał bez pożegnania lub skwitował całą relację sms-em: „Nasz czas minął”, niczego nie wyjaśniając, możesz czuć się zdezorientowany/a, i zagubiony/a. To naturalne. Samo słowo roz-stanie, mówi o tym, że czas się zatrzymać i stanąć w prawdzie. Oddychaj. Oddychaj i puszczaj urazy, poczucie winy do siebie, do niej, do niego.Nie biegnij do następnej relacji, nie pomstuj, nie zapełniaj wolnego czasu imprezami, nadaktywnością, pracą, kolejną znajomością, byle tylko nie myśleć, nie czuć, nie spotkać się z sobą samym/ą.  Przecież teraz, właśnie teraz jest Twój najważniejszy w życiu czas, czas dla siebie.  Czas na wgląd, przemyślenia i… transformację. Rozstanie wiąże się na ogół z cierpieniem, poczuciem krzywdy, z oceną siebie i partnera/ki. Wydaje się, że nie byłeś/aś na nie gotów/a, choć czasami czekałeś/aś na to, by to ta druga strona podjęła wreszcie tą jedynie słuszną decyzję, skoro w związku zabrakło miłości i akceptacji. Niekiedy rozstanie przynosi ulgę jednej ze stron lub obojgu partnerom, ale zawsze budzi refleksje, które są konieczne, by dokonać wewnętrznej przemiany.
  3. Odpowiedz sobie na pytania: Czy byłem/am uważny/a? Co zrobiłem/am, lub o co nie zadbałem/am, że do tego doszło? Sprawdź, czy intencje wejścia w związek były czyste i szczere z obu stron? To baaardzo ważne. Czy kierowałeś/aś się pożądaniem, czy miłością? A może szukałeś/aś pocieszenia po poprzedniej relacji? Może oczekiwałeś/aś, że nowy/a partner/ka da Ci to, czego brak odczuwasz w sobie? Wniesie poczucie bezpieczeństwa, ukoi rany z dzieciństwa lub dopełni Twój brak poczucia własnej wartości?
  4. Zauważ, że byliście dla siebie lustrem. Staliście często na przeciw siebie, patrzyliście sobie w oczy nie widząc, że jesteście jak orzeł i reszka tej samej monety. Jeśli Ty byłeś/aś ofiarą, to po drugiej stronie był kat. Sprawca z ofiarą przyciągają się jak magnes i często tworzą na lata nierozerwalny, uzależniony związek. Póki nie wyjdziesz z roli ofiary, ten, czy inny kat, będzie zawsze przy Tobie. Jeśli, któreś z Was podjęło decyzję o tym, że chce wyjść z odgrywanych ról: oszusta czy oszukiwanego, oskarżyciela lub obwinianego, lekceważącego lub nieszanowanego, zdradzającego lub tego, którego się zdradza, itd., itp…, to nazwij te postawy i sprawdź, co jest typowe dla Ciebie i co się powtarza w Twoich kolejnych relacjach.
  5. Weź odpowiedzialność za swoją część funkcjonowania w związku i zrób to, co jest do zrobienia. Wybacz sobie oczekiwania, pretensje, kontrolę. To pułapka, z której musisz wyjść samodzielnie. Skup się wyłącznie na sobie. Przyciągnąłeś/aś takiego partnera, byś w jego/jej odbiciu mógł/a zobaczyć siebie i dokonać wewnętrznej przemiany poprzez proces rozwoju i wznoszenia własnej świadomości. Kiedy wzniesiesz się na poziom odwagi, prawda, którą dostrzeżesz będzie uzdrawiająca.
  6. Jeśli masz za sobą wcześniejsze rozstania, to wróć wspomnieniem do nich wszystkich, nawet tych zupełnie młodzieńczych. Uświadom sobie co robiłeś/aś i jaki jest wspólny mianownik dla nich wszystkich. Co łączy byłych, byłe. Jak Ty się wobec nich zachowywałeś/aś, kim dla nich byłeś/aś. Te odpowiedzi oświecą Cię i przyniosą pełne zrozumienie. Wtedy uświadomisz sobie, jak Twoja postawa wpływała i kształtowała wasze relacje. Dopiero teraz możesz z tym „coś” zrobić.
  7. Teraz przyszedł dla Ciebie święty czas, czas na pozostanie w ciszy i samotności. Pozwolenie sobie na ujawnienie przed samym sobą wszystkich bólów i żalów z całego życia. Zastanowienie się nad tym, co niosę po rodzie, a co sam/a stworzyłem/am swoimi lękami, obawami, niskim poczuciem własnej wartości. Daj sobie tyle czasu i uwagi, ile potrzebujesz, na własny rozwój, na osobistą terapię i nowe wglądy. To jest właściwy moment na podjęcie decyzji, czy chcesz siebie pokochać, żeby być kochanym/ą? Samotnie spędzony urlop, czas na refleksje, są niepowtarzalną szansą dla Ciebie na własny rozwój i transformację. Wróć do punktu pierwszego i zaakceptuj „to co jest i takie jakie jest”, to przyniesie spokój, którego potrzebujesz. Pamiętaj, wszystko stworzyłeś sam/a własnymi myślami i obawami. Teraz wybierz jeszcze raz z miłością.

 

Małgorzata Przygońska.