–  Małgorzata Przygońska

W związku dwojga ludzi zachodzi ustawicznie proces energetycznej wymiany. Raz daje jeden z partnerów, raz drugi. Gdy równowaga zostaje zachowana, energia płynie niczym niezmącona. Kiedy w związku, jedna ze stron zaczyna udawać, grać, zmuszać się do jakichś zachowań, lub wycofywać się, blokuje siebie i partnera, a energia płynąca z poziomu serca zastyga. Płynie ona wtedy z poziomu ego i zamiast być chcesz mieć.

W tytule pojawiło się słowo sztuka, przy którym warto się na chwilę zatrzymać, jak w galerii przy obrazie lub rzeźbie artysty. Sztuka zawsze przejawia się w określonych warunkach, takich jak: wolność, naturalność, szczerość i miłości w akcie tworzenia. Nigdzie podobnej definicji nie znalazłam, ale mimo to wiem, że sztuka kochania to właściwa metafora, oparta na tych samych naturalnych potrzebach twórczych.

Bycie sobą – prostym, prawdziwym i naturalnym, czyni z nas istoty zdolne do miłości  i funkcjonowania w związku.

Moje doświadczenia zawodowe i życiowe pokazują, że bez wolności i naturalności nie ma miłości, a związki się nie udają. Wiele osób nie wie, że najlepszym sposobem wyjścia z samotności jest wzniesienie się na poziom miłości. To jest, w takie miejsce, gdzie wędrujesz ścieżkami miłości, gdzie kochasz i jesteś kochany, a akceptacja wszystkiego co jest dodaje Ci skrzydeł. To miejsce, w którym wybaczyliśmy sobie samym i naszym krzywdzicielom, odpuściliśmy, zgodziliśmy się na rzeczywistość taką, jaką sami sobie stworzyliśmy, żyjemy w spokoju i harmonii. Kiedy jednak pozwoliliśmy sobie na zranienie i nie wzięliśmy na siebie pełnej odpowiedzialności za to co się z nami i między nami działo, to powoli tracimy wiarę w siebie, nasze związki niespodziewanie się kończą, a my mówimy o sobie singel lub singelka bojąc się kolejnego rozczarowania. Zaglądamy z nadzieją i oczekiwaniem na strony samotnych serc szukając ponownie rozwiązania na zewnątrz siebie. Niektórzy w poczuciu zranienia zamykają przed sobą wszystkie drzwi – i wtedy życie i związki się nie udają.

Czasami wydaje się nam, że musimy robić nadzwyczajne rzeczy: operacje, zabiegi upiększające, stosować zaklęcia. Nadmierne skupienie się na: muszę, chcę, potrzebuję – też nie działa, a wręcz odwleka proces, bo niesie w sobie niskie wibracje energii chciejstwa i pożądania. Prawo przyciągania mówi, że w momencie, w którym wiemy już czego chcemy, musimy puścić nasze cele, marzenia i dać sobie czas na realizację, ponieważ wszystko zadzieje się dla nas wtedy, gdy będziemy otwarci i gotowi do zmiany.

Kiedy patrzymy na ogród, w którym wszystko rozkwita, to wiemy, że wymagało to od nas najpierw uporządkowania i usunięcia starych liści, śmieci i uschniętych gałęzi, a następnie przygotowania gleby pod tegoroczne zasiewy, w odpowiednim miejscu i czasie, by słońce i deszcz mogły zasilić rośliny cudowną energią, dzięki której wszystko wzrasta.

Analogicznie podobnych zabiegów wymaga nasze życie. Oczyszczenia, wybaczenia, odpuszczenia sobie i innym, by stworzyć odpowiednie warunki do wykiełkowała miłości w naszych sercach. Kiedy to już się stanie, trzeba uważnie o nie dbać, nawozić, podlewać, usuwać chwasty, by dać przestrzeń miłości, która zakwitnie i będzie pomnażać swą moc dzieląc się z innymi kolorem, zapachem i pięknem. Słyszałam taką teorię, żeenergia słońca, to energia skumulowanej miłości naszych serc. Bardzo mi się ona podoba,  bo jest prawdziwą metaforą sprawdzającą się w życiu codziennym i partnerstwie.

Póki co, potrzebujemy:

Dokonać wglądu w siebie, by odpowiedzialnie zająć się sobą. Zobaczenie siebie w   prawdzie może być bolesne, ale warto, bo prawda zawsze wznosi i wszystko uzdrawia.

Stać się świadomi swoich uczuć, pragnień i dążeń. Pozwolić sobie wyrazić i nazwać uczucia, które odczuwamy, zobaczyć ich całą głębię, złożoność i zgodzić się na nie, takie jakie są. Tylko wtedy będziemy mogli odpuścić to czego nie chcemy i wybierać to czego potrzebujemy.

Zaakceptować siebie takimi jakimi jesteśmy. Z dystansu spojrzeć na swoje życie i życia naszych przodków, by rozpoznać wspólne wzorce i sposób naszego funkcjonowania w związkach, zaakceptować to, co sobie uświadomiliśmy, by puścić i odpuścić stare schematy     i programy partnerskich relacji.

Z miłością puścić przeszłość, by poczuć naturalną wolność. Zadać sobie pytanie: jakim chcę się stać, żeby przyciągnąć do swojego życia właściwego partnera? Okazuje się, że ten samotny czas jest czasem ofiarowanym nam i zarezerwowanym dla nas na nasze wzrastanie.

Świadomie wybrać własną drogę. Nie ma zmiany, bez zmiany i o tym potrzebujemy pamiętać. Jeśli chcemy zachować dotychczasowe status quo nic nowego się nie wydarzy.

Otworzyć się na nową jakość relacji i funkcjonowania w związku w równowadze z szacunkiem i w miłości.

Zacząć z miejsca, w którym jesteś patrząc do przodu. Wtedy będziesz mógł zostawić przeszłość za sobą czerpiąc całą mądrość z dotychczasowych doświadczeń.

Kiedy pokochasz i zaakceptujesz siebie, takim jakim jesteś, będziesz mógł pokochać innych. Dopiero wtedy ludzie będą Cię postrzegać jako źródło miłości. I to jest pierwszy etap budzenia prawdziwej relacji. Kiedy dwie istoty znajdą się na tym samym poziomie wibracji, to najważniejszym jest, by pozostali w związku, prawdziwi, tacy jacy są, bez udawania i grania kogoś lepszego lub innego. To pozwoli każdemu z nich zachowywać się swobodnie i naturalnie przez cały czas. Będąc w bardzo bliskiej relacji, możesz jednocześnie kochać i czuć się wolnym. Taki stan pozwoli obojgu przejawić się w pełni.

W związku dwojga ludzi ustawicznie zachodzi proces energetycznej wymiany. Raz daje jeden z partnerów, raz drugi. Gdy równowaga zostaje zachowana, energia płynie niczym niezmącona. Kiedy w związku, któraś ze stron zaczyna udawać, grać, wymuszać na partnerze czy zmuszać się do określonych zachowań, lub wycofywać się, blokuje siebie i partnera, a energia płynąca z poziomu serca zastyga. Kiedy nie ma przepływu,  związek przechodzi okres stagnacji co naturalnie prowadzi do powolnego umierania.

Sztuka kochania bez posiadania to największa umiejętność bycia z drugą osobą blisko, bez uzależnienia i w wolności jednocześnie. Osiągnięcie tego stanu jest możliwe, dla każdego z nas poprzez wzrost świadomości siebie i osobistą  przemianę.   To najlepszy scenariusz na życie dla tych, którzy chcą wziąć odpowiedzialność za jego jakość, zdają sobie sprawę z tego, że najpierw muszą poznać i odnaleźć siebie, by wykreować związek jaki chcą tworzyć, poczuć energię płynącą ze źródła, a potem z zaufaniem położyć się swobodnie na fali i pozwolić się nieść prądowi życia, bez wysiłku i zbędnej szarpaniny, w zgodzie z sobą i naturą, mając bezustanne poczucie, że zawsze mogą kochać jeszcze bardziej.