Jest we mnie wdzięczność za wszystko co odnajduję w sobie, za to co mnie otacza, za każde słowo i myśl, którą skierowaliście do mnie, za życzenia i serdeczne wspomnienie naszego spotkania. Wdzięczność, radość, miłość, złość, lęk czy smutek to uczucia, które niosą w sobie energie. Bądźmy świadomi, że dajemy innym to co mamy w sobie. Każda energia emanująca z nas na zewnątrz ma wpływ również na tych, do których ją kierujemy, których spotykamy każdego dnia w windzie czy na spacerze. Działa także na tych, o których myślimy intensywnie, a nawet przelotnie.

Wydawać by się mogło, że takie myślenie o kimś, nie ma wpływu na nic i nikogo, szczególnie gdy głośno nie artykułujemy naszych myśli. Nic bardziej błędnego. Myśli niosą energię sprawczą i choć jej nie widać, ani nie słychać robią swoje.

I tutaj chcę uczulić rodziców, którzy swoimi myślami wpływają świadomie, a częściej nieświadomie np.: (martwiąc się o nie), na los swoich dzieci, ich karierę zawodową, i ich życie rodzinne. Jeśli rodzice ufają swojemu dziecku, w swoich myślach i wizjach, widzą je spełnione, zadowolone i szczęśliwe, to wspierają je całym sobą. Taki młody człowiek może więcej, bo ma w nich oparcie. Jeśli zaś w najskrytszych, niewypowiedzianych nigdy myślach, nie wierzą w jego moc i sprawstwo, ewidentnie ograniczają je w jego mocy twórczej i budowaniu życia zgodnego z własnym przeznaczeniem.

Badania dowodzą, że opinie nauczycieli mają również wpływ na postępy uczniów i ich rozwój. Jeśli nauczyciel uznał, że uczeń jest niezdolny lub przeciętny, to trudno będzie mu wybić się ponad tą opinię. Potwierdza to praktyka, która pokazuje, że po przeniesieniu dziecka do innej klasy czy szkoły dziecko robi ogromne postępy, a nawet wyróżnia się pozytywnie na tle grupy.
Eksperyment przeprowadzony w Stanach Zjednoczonych dowiódł tego. Wybrano grupę najlepszych nauczycieli, stworzono klasy z tzw. najlepszych uczniów i poinformowano o tym grono pedagogiczne, rodziców i dzieci. Eksperyment trwał rok, a po roku mierzono efekty nauczania w klasach eksperymentalnych i pozostałych. Oczywiście wyniki uczniów z klas eksperymentalnych były zachwycające, znacznie lepsze od rezultatów nauczania w pozostałych klasach. Można się było tego spodziewać, skoro i uczniowie, i nauczyciele byli najlepsi. Po roku eksperymentu ujawniono, że zarówno nauczyciele jak i uczniowie zostali wybrani losowo. Co więc zdecydowało o ich sukcesie? Myśl, którą przyjęli za własną, uwewnętrznili ją, uwierzyli w nią i efekty pojawiły się zgodnie z tym co myśleli o sobie i co o nich myślano. To świadomość, że są najlepsi, wybrani, uzdolnieni przyniosła ten rezultat. Wszyscy rodzice dzięki temu wyborowi również zyskali przekonanie, że ich dziecko jest wybitne. Pewność siebie nauczycieli i dzieci, dokonały dzieła.

Podobnie jest w relacjach partnerskich, zawodowych, koleżeńskich. Często słyszę, jak partnerzy opowiadając o swoich relacjach, oceniają surowo swojego męża czy żonę, mówiąc on/ona nic nie rozumie, nie jest zainteresowany/a, do tego się nie nadaje, itp. Takie ograniczenie w widzeniu siebie wzajemnie, oczywiście przełoży się negatywnie na relacje tej pary, ponieważ oboje nie dają sobie szans. Zamiast doceniać – oceniają. A tu rozwiązaniem jest widzenie w sobie samym i w sobie wzajemnie pełnego potencjału i możliwości. Wtedy partner czy partnerka dorasta do poziomu naszych myśli o nim/o niej.

Bądźmy też uważni na te potoczne i towarzyskie rozmowy, w których często śmiejemy się z kogoś, naigrywamy, a potem mówimy zdawkowe sorry mówiąc, że to był tylko żart. Podświadomość nie zna się na żartach i taka ocena (za, którą ukryte było dużo złości lub żalu) wpływa później na nasze funkcjonowanie w świecie i w parze. Partnerzy zamiast zająć się uczuciami, które pojawiają się w związku, dają upust własnej agresji poprzez ocenianie lub naśmiewanie się z siebie.

W dzisiejszych czasach, gdy krytycy, modowi, filmowi, muzyczni, itd., są w cenie, a tzw. eksperci wypowiadają się publicznie, piszą i uczą nas, że ocenianie, to rzecz naturalna, normalna i konieczna, musimy być bardzo uważni, by nie poddawać się temu trendowi. Otóż naturalna jest: akceptacja siebie, dziecka i drugiego człowieka takim jaki jest i odnajdywanie w sobie i w nim ukrytych przed nimi samymi talentów i możliwości.

To bardzo ważne byśmy zdawali sobie sprawę z tego jak myślenie o sobie czy drugim człowieku ma wpływ na każdego z nas. Pamiętajmy, że myśli stają się rzeczami. Gdy nie jesteśmy w stanie zobaczyć swojego partnera, dziecka, pracownika w całym jego potencjale, to czas byśmy zajęli się samymi sobą (tym, co o sobie myślimy, mówimy). Wszak partner, dziecko czy szef jest naszym lustrem, w którym przeglądamy się jak w kryształowym zwierciadle. Doceńmy siebie, a będziemy mogli docenić innych.
PO – MYŚLNOŚĆI nam życzę, po naszych po-myślanych, doceniających myślach.