Słyszałeś/aś zapewne, że podobne przyciąga podobne. W ten sposób pojawiają się wokół Ciebie ludzie, których przyciągasz jak magnes i którzy w naturalny sposób lgną do Ciebie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Często macie podobne doświadczenia życiowe, traumy i urazy. Na początku znajomości, czy nawet w trakcie bliższej relacji tego nie widać, ale po dłuższym poznaniu ta prawda zawsze wychodzi na jaw. Jeśli np. byłeś dzieckiem odrzuconym, niechcianym, nieakceptowanym, to jest duże prawdopodobieństwo, że Twoja żona/ mąż i przyjaciele, których wybrałeś/aś, mieli podobne przeżycia. Teraz możecie odrzucać siebie wzajemnie i ranić się nie zdając sobie sprawy z tego programu, który został Wam wbudowany. Jeśli np. Twój rodzic był kontrolujący, to możliwe, że Ty też jesteś, lub wręcz przeciwnie, nie chcąc być podobnym do niego, podryfowałeś/aś na przeciwległy biegun, odpuszczając wszelkie plany. Zdajesz się wyłącznie na spontaniczność i to też nie przynosi pożądanych rezultatów, bo zatraciłeś/łaś równowagę. Partner, z którym spędzasz życie, może doprowadzać Cię do szału pytaniami, gdzie byłeś/łaś, co robiłeś/łaś i kto dzwonił. To bowiem jest powtórka z Twojego rodzinnego domu. Wypierasz tę prawdę jak się tylko da, bo nie chcesz uwierzyć, że jesteś taki sam lub podobny do rodzica, partnera czy szefa. Szczególnie wtedy, gdy Ci dokuczają, prześladują i poniżają. Czujesz się wtedy jak ofiara i myślisz o sobie jak najgorzej. Podobnie jak Twój oprawca myśli o Tobie. Przychodzi w końcu taki moment, że zbierasz siły i odpłacasz pięknem za nadobne przejawiając swoją agresję wprost lub w zakamuflowanej formie. Zamiast zrobić co jest do zrobienia, uciekasz w użalanie się nad sobą, swoim losem pozostając bezradną ofiarą. Takie postawy są bardzo niebezpieczne dla Was obojga. Obwinianie i oskarżanie tzw. „winowajcy” odciąga Cię od zobaczenia prawdy i wzięcia odpowiedzialności za własny udział w tej sprawie. Tylko zatrzymanie się i rozpoznanie, co się właściwie wydarzyło, będzie dla Ciebie korzystne. Uchroni Cię to, przed kolejną powtórką, która następnym razem będzie bardziej dosłowna i dotkliwa. Uświadomienie zaś, da Ci wolność od powtarzania tego co Cię krzywdzi i nie służy nikomu.

Jak się uwalniać?

Otóż proponuję przyjrzyj się jeszcze raz tym osobom, które Cię poniżają, złoszczą i znajdź wspólny mianownik dla ich postaw. Weź kartkę, długopis i wypisz ich wszystkie irytujące Cię cechy.  Wtedy łatwiej będzie Ci rozpoznać prawdę i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy ja tak samo się zachowuję?  W jakich sytuacjach? Kiedy?

Nie jest przypadkiem, że wokół Ciebie gromadzą się osoby o konkretnych cechach charakteru. Złośliwe i agresywne, samotne i opuszczone, uzależnione i ubezwłasnowolnione przez innych. Kiedy zobaczysz to w nich, to uświadomisz sobie, że jesteś lustrzanym odbiciem osób, których to dotyczy.  W u-walnianiu jak sama nazwa wskazuje chodzi o wolność. I tu nasuwają się pytania. Jaka wolność? od czego? od kogo?  Odpowiedz jest prosta. Chcesz mieć wolny wybór, decydować o sobie, żyć własnym życiem. Okazuje się jednak, że często uwikłany/a jesteś w historie rodowe przodków, oczekiwania bliskich i społeczne uwarunkowania. Czasami uzależniasz się od innych (rodziców, partnerów, dzieci, bo boisz się samotności, samodzielności, odpowiedzialności i siebie. Nie potrafisz też poradzić sobie z przekonaniami wdrukowanymi w Twój umysł przez systemy szkolne i religijne. Do tego dochodzą Twoje osobiste tramy i bolesne wspomnienia z dzieciństwa i trudnych relacji, od których nie potrafisz się uwolnić.

Z tematem uwalniania wzorców pracuje od 30 lat i moje doświadczenie mówi, że uwalnianie zawsze prowadzi do spojrzenia z miłością na to co było i na to co jest. MIŁOŚĆ bowiem likwiduje wszystkie bariery i otwiera serca. Taka postawa jest kluczem do wzrastania i wewnętrznej przemiany. Poznałam wiele metod i systemów terapeutycznych i z całą odpowiedzialnością mówię Ci, że każda ścieżka uzdrawiania zawsze prowadzi do otwartego serca, odczuwania i patrzenia na wszystko z miłością. To miłość wskazuje nam drogę i pokojowe rozwiązania.Czym odżywiasz i karmisz swój umysł? Jakie uczucia dominują w Twoim życiu? Komu źle życzysz lub kogo nienawidzisz? Odpowiedz sobie na te pytania, a potem zauważ, że to co stworzyłeś na zewnątrz, swoją rzeczywistość, jest hologramem tego co myślisz o sobie.

Proponuję Ci wyjście z tej matni 

Odszukaj w sobie to co najpiękniejsze w Tobie. Jesteś przecież doskonały/a taki/a jaki jesteś. Masz w sobie wszystkie moce jakich potrzebujesz, by być wolnym/a od zgubnego nawyku, skupiania się na innych, a nie na sobie. Pomaganie i wyręczanie innych, gdy o to nie proszą, odbiera im ich moc i sprawstwo. Wychodzenie przed szereg, jest uwarunkowane Twoją nieuświadomioną potrzebą bycia kochanym/ą, widzianym/ą, chcianym/ą. Potrzebą zbawiania świata i dowartościowywania siebie. Rozwiązanie zaś tkwi w samodocenieniu siebie i wartości, którymi kierujesz się w życiu. Nie musisz niczego udowadniać, być kimś wyjątkowym i niezwykłym, wystarczy, że jesteś taki/a jaki jesteś i to jest Twój dar, który wnosisz do wszechświata. Zauważ to wreszcie i powtarzaj sobie bijąc się w piersi (uruchamiasz działanie grasicy) KOCHAM CIĘ ILONA, KOCHAM CIĘ MICHAŁ, KOCHAM CIĘ MAŁGOSIA, KOCHAM CIĘ…. JESTEŚ KOCHANY/A, KOCHAM……

Stań się mistrzem swego życia.

Nie czekaj na zmianę sytuacji, partnera czy okoliczności. Ty pozostawaj sobą, prawdziwym i naturalnym. Patrz na siebie miłującym wzrokiem i odczuwaj dla siebie współczucie, miłosierdzie i kochanie. Bądź czuły/a i łagodny/a, dla siebie i innych, zachowuj spokój.  Trwaj w tej postawie najdłużej jak potrafisz. Pamiętaj, trening czyni mistrza i z czasem stanie się to Twoim cudownym nawykiem. Jak tylko uświadomisz to sobie bądź miłosierny dla siebie, a staniesz się miłością. Skupiaj się na niej i kieruj wszystkie myśli do niej.  Odnajdź to uczucie miłości w swoim sercu.  Wiesz już, że to na czym skupiasz uwagę rozrasta się i rozprzestrzenia na różne obszary Twojego życia. Tak też się stanie z Twoimi relacjami, które ulegną przemianie wraz z Twoim umiłowaniem siebie, uwagą i szacunkiem dawanym sobie. Zachowuj przytomność umysłu, byś trzymał ten azymut na stałe. Złość, obojętność i odrzucenie, rozpuszczą się w świetle miłości.  Roztopi się zawiść i nienawiść do siebie i innych. Poczujesz się wolny/a i nie oddasz się uzależnieniom.  Wtedy słońce zaświeci dla Ciebie i każdego z nas.

Z miłością Małgorzata Przygońska