Koniec roku, to najlepszy czas na spotkanie z sobą samym i sprawdzenie, na jakim etapie życia jesteś aktualnie. Zapewne masz wiele postanowień za sobą i różne doświadczenia z tym związane.  Jeśli byłeś konsekwentny, zdyscyplinowany i wytrwały, to osiągnąłeś cel, który Cię cieszył ‒ krócej lub dłużej. Możliwe, że wysiłek związany z dążeniem do niego, zaowocował wyczerpaniem i zmęczeniem. Zazwyczaj niedługo po tym, pojawia się konieczność postawienia sobie kolejnego celu, który musisz zrealizować, zamiast żyć pełnią życia… Takie działanie przypomina nieco zachowanie chomika, który biega w kołowrotku, nie zmieniając toru, ani kierunku swojej egzystencji.

Jeśli poniosłeś kiedyś porażkę związaną z noworocznymi postanowieniami, to warto zadać sobie pytanie, jaka była przyczyna tego, że odstąpiłeś od ich realizacji, choć wydawały Ci się konieczne, ostateczne i ważne.

Możliwe, że błędnie wyznaczyłeś cel, na którego realizację lub na sposób jego osiągnięcia, dusza nie chciała się zgodzić.

Częstym postanowieniem noworocznym jest schudnięcie. Może Ty też chciałeś schudnąć 30 czy 20 kg w ciągu pół roku, zmuszając się do wyrzeczeń i wysiłku fizycznego ponad miarę? Być może, bardziej zaufałeś kolejnej diecie, zamiast słuchać swojego ciała i intuicji przy wyborze właściwego pożywienia?

Być może nie byłeś świadomy, że jedyną skuteczną dietą jest bezwarunkowa miłość do siebie samego!!!

Najpierw musisz BYĆ szczęśliwym człowiekiem, by MIEĆ „to”, czego pragniesz i móc zrealizować „to” czego pragniesz dla siebie.  Kiedy nie czujesz się szczęśliwy, pojawiać się będą przed Tobą same przeszkody, a na końcu brak radości z kolejnego związku, samochodu czy podwyżki. Większe dochody skonsumujesz według zasady, że im więcej mam, tym więcej wydaję, żeby nie mieć.  Nie kochając siebie samego, będziesz sabotować swoje szczęście, wychodząc z założenia, że nie zasługujesz na nic dobrego. Zatem „musisz” stracić partnera, dochody i zatracić się w ciągłej gonitwie za złudnym celem.

Zmiany wymaga więc kierunek patrzenia. Wzrok trzeba skierować w głąb siebie i tam odnaleźć źródło miłości do siebie. To spowoduje, że zrozumiesz i poczujesz całym sobą, iż BYĆ jest kluczem do tego by MIEĆ.

Jak zacząć tą przemianę? Od początku. Od poznania siebie z całym uwarunkowaniem płynącym z poprzednich wcieleń i od przodków. Pokochania siebie teraz miłością pierwszą, bezwarunkową, takiego jakim jesteś dziś.

AKCEPTACJA tego co jest i takie jakie jest, to pierwszy krok, który spowoduje, że lęk przetransformujesz w miłość. Patrz na siebie życzliwie, dokonuj wyborów  jedynie z poziomu miłości, a wtedy cuda noworocznych postanowień, staną się dla Ciebie naturalne.

Małgorzata Przygońska