Nie chcę  sobie zrobić krzywdy

Małgosiu…
Chciałam Cię zapytać, co ja mam w tej sytuacji zrobić, bo nie chcę sobie zrobić krzywdy, a też nie chcę trwać w oporze…
Chodzi o mój dom rodzinny, w którym mieszka moja matka z moim bratem alkoholikiem.  Próbowałam mu pomóc kilka razy…
A matka, jest tak zajęta opieką nad swoim  synem,  że zaczęła chorować, dzwoni do mnie jak brat pije i ona potrzebuje uwagi ,wtedy mnie widzi, i nie chodzi mi o to jak się czuję, mam dużo zrozumienia dla niej, tylko czuję się jak w kole wkręcana przez moja matkę.
Ja rozumiem ją ,wysyłam światło, rozmawiałam z nią i prosiłam, żeby zgłosiła się na terapię dla osób współ uzależnionych . Sama wiem co to znaczy bo byłam w takiej terapii. Do niej nic nie dociera. Żyje piciem brata, pije ,czy nie pije i kiedy zacznie. Znam ten mechanizm i nic nie mogę zrobić,
i moje pytanie…
Małgosiu, powiedz mi ,czy ja tam muszę jeździć??? wysyłam jej światło, rozumiem ,,co ja mam jeszcze tam zrobić??? pomóc nie mam jak ,,,
Agnieszka
Agnieszko Kochana!
Nic nie musisz i do niczego nie jesteś zobowiązana. Każdy z nas wybiera sobie życie i jego jakość , Twoja mama i brat też. Rzecz jednak nie w tym by im pomagać, jeździć, załatwiać za nich sprawy, czy wysyłać na leczenie bo jak wiesz to nie działa. Rzecz w tym by ich bezwarunkowo kochać z ich stylem i jakością życia. Czuję, że do tych 100 % bezwarunkowej miłości jeszcze Ci „tyci tyci” brakuje  i tu jest problem. Usłyszałam jakąś nutę zazdrości o brak uwagi ze strony mamy. No i co z tego, zaakceptuj że pewnie taka umrze.  Kochają ich całym sercem i patrz sercem, a odpuści Cię poczucie winy i zazdrość. Zakończ wizytę cudownym sformułowaniem – też Cię kocham Mamo.
Agnieszko serdeczności, jesteś wspaniała. Małgosia
Ps. nie chcę sobie zrobić krzywdy, a też nie chcę trwać w oporze…, a co chcesz?